Travel Poland

Odkrywamy Polskę

Rowerem po Polsce

Velo Małopolska. Rowerowa sieć, która zaczyna działać jak całość

Velo Małopolska. Rowerowa sieć, która zaczyna działać jak całość

Velo Małopolska nie jest już zbiorem kilku ładnych tras rowerowych. Coraz bardziej przypomina spójny system, po którym można planować dłuższe przejazdy, weekendowe wycieczki i spokojne rodzinne trasy. Widać to najlepiej po liczbach. Docelowo sieć ma mieć ponad 1000 kilometrów. Dziś gotowych i dostępnych jest już około 600–700 kilometrów.

To dużo. Zwłaszcza że wiele odcinków ma dobry standard, asfaltową nawierzchnię i prowadzi z dala od ruchu samochodowego. Dla rowerzysty oznacza to prostą rzecz: można jechać wygodnie, bez ciągłego stresu i bez szukania objazdów co kilka kilometrów.

Wiślana Trasa Rowerowa jako główna oś systemu

Najważniejszym kręgosłupem całej sieci jest Wiślana Trasa Rowerowa. W Małopolsce ma ponad 200 kilometrów i w dużej części jest już gotowa w asfaltowym standardzie. Szczególnie dobrze wypada odcinek między Oświęcimiem a Krakowem.

Można tam przejechać ponad 80 kilometrów niemal jednym ciągiem. Dla wielu osób to około 3–4 godziny jazdy w dobrych warunkach. Bez przypadkowych szutrów, bez ciągłego zjeżdżania na ruchliwe drogi. To właśnie taki fragment pokazuje, jak powinny wyglądać nowoczesne trasy rowerowe.

VeloDunajec, czyli widoki, góry i jeziora

VeloDunajec ma docelowo liczyć około 200–230 kilometrów. Trasa łączy Zakopane, Nowy Targ, Nowy Sącz i Tarnów, więc prowadzi przez jedne z najciekawszych krajobrazów w regionie.

Już dziś gotowe są odcinki, które przyciągają rowerzystów z całej Polski. Najlepszym przykładem jest pętla wokół Jeziora Czorsztyńskiego. Ma około 30 kilometrów i często trafia na listy najpiękniejszych tras rowerowych w kraju. Są tam widoki na wodę, góry, zamki i dobrze przygotowana infrastruktura.

Kolejne fragmenty VeloDunajec są stopniowo budowane. Dzięki temu trasa coraz mniej przypomina zbiór osobnych kawałków, a coraz bardziej jedną logiczną całość.

VeloSkawa z nowym, ważnym odcinkiem

Na zachodzie regionu mocno rozwija się VeloSkawa. Docelowo ma mieć około 120–130 kilometrów. Duże znaczenie ma tutaj odcinek Podolsze–Łączany, liczący 19,5 kilometra, oddany w 2026 roku.

Ten fragment nie jest tylko kolejną ścieżką rowerową. On realnie wzmacnia cały układ, bo łączy VeloSkawę z Wiślaną Trasą Rowerową. W praktyce rowerzysta dostaje więcej możliwości planowania przejazdu. Może połączyć kilka tras, zamiast jechać tylko tam i z powrotem jednym odcinkiem.

W planach i realizacji są też następne fragmenty, między innymi Zator–Spytkowice–Brzeźnica, o długości około 20 kilometrów. To właśnie takie odcinki będą domykać sieć krok po kroku.

VeloRaba dopiero rośnie, ale ma ważną rolę

VeloRaba jest na wcześniejszym etapie niż Wiślana Trasa Rowerowa czy VeloDunajec. Docelowo ma mieć ponad 100 kilometrów. Pierwsze fragmenty już powstają, a sama trasa ma połączyć południową część Małopolski z doliną Wisły.

To ważne, bo dobra sieć rowerowa nie może opierać się tylko na jednej głównej trasie. Potrzebuje bocznych połączeń, wygodnych dojazdów i odcinków, które spinają różne części regionu. VeloRaba ma właśnie taką funkcję.

Mniejsze trasy też robią różnicę

VeloMetropolis, VeloNatura, VeloPrądnik czy VeloRudawa mogą wydawać się mniej spektakularne, bo zwykle mają od około 20 do 60 kilometrów. Ale ich rola jest bardzo konkretna. Łączą główne korytarze, prowadzą do miast, mniejszych miejscowości i lokalnych atrakcji.

Część z nich ma też znaczenie międzynarodowe, bo wpisuje się w przebieg tras EuroVelo 4 i EuroVelo 11. To oznacza, że w przyszłości przez Małopolskę będzie można przejechać w ramach długich europejskich szlaków rowerowych. Nie tylko lokalnie. Także daleko poza granice regionu.

Dziś można już planować dłuższe przejazdy

Z punktu widzenia rowerzysty najważniejsze jest to, że Velo Małopolska działa już teraz. Nie trzeba czekać na koniec całego projektu, żeby z niej korzystać. W wielu miejscach można przejechać 50, 60 czy 80 kilometrów po dobrej nawierzchni i bez ciągłego zjeżdżania na zwykłe drogi.

To zmienia sposób myślenia o rowerze. Taka infrastruktura nie służy tylko krótkiej przejażdżce po okolicy. Pozwala zaplanować cały dzień jazdy, weekendową wyprawę albo dłuższy urlop z sakwami.

Teraz najważniejsze jest domykanie luk

Najdłuższe i najbardziej widowiskowe fragmenty w dużej części już powstały. Teraz przychodzi trudniejszy etap. Chodzi o krótsze odcinki, czasem liczące kilkaset metrów, czasem kilka kilometrów.

Właśnie one często decydują o wygodzie całej trasy. Brakujący most, przejazd przez miasto, odcinek przy ruchliwej drodze albo problematyczne skrzyżowanie potrafią zepsuć płynność jazdy. Dlatego domykanie takich luk ma ogromne znaczenie.

To mniej efektowne niż otwarcie 30-kilometrowej trasy nad jeziorem, ale dla użytkownika bywa równie ważne.

Velo Małopolska wchodzi w dojrzały etap

Velo Małopolska jest dziś jednym z najciekawszych projektów rowerowych w Polsce. Nie tylko dlatego, że ma setki kilometrów. Ważniejsze jest to, że te kilometry zaczynają się ze sobą łączyć.

Na tym polega prawdziwa wartość systemu. Rowerzysta nie dostaje jednej odizolowanej ścieżki, ale sieć, po której może jechać dalej, skręcić, połączyć kilka odcinków i zaplanować trasę pod siebie.

Przed projektem wciąż jest sporo pracy. Trzeba łączyć brakujące fragmenty, rozwiązywać trudne miejsca i dopinać szczegóły. Ale kierunek jest wyraźny. Velo Małopolska przestaje być obietnicą, a staje się gotową infrastrukturą, która już teraz może być wzorem dla innych regionów.

Udostępnij

O autorze

Miłośnik dwóch kółek, kawy i długich podroży.